Kaptur motocyklowy

Po raz pierwszy o kapturze na motocykl usłyszałam od mojego taty. Pierwsza myśl jaka mi się pojawiła to próba wyobrażenia sobie, jak próbuję naciągnąć kaptur na kask motocyklowy a potem bezpiecznie prowadzić maszynę. Tata jeździ odkąd pamiętam i byłam wręcz zdegustowana jego brakiem profesjonalizmu. Gdy już zdołał się przebić przez mój natłok myśli i różnych wyobrażeń kaptura na kasku wyjaśnił, o co mu chodziło. Nie kaptur na kask, tylko po kasku. W sensie, po zdjęciu kasku, kaptur zakłada się na głowę. Logiczne. Nie do końca zrozumiałam, w czym jest problem. Przecież każdy mój kaptur można założyć do kurtki motocyklowej, a potem na głowę. 

Uszyłam ojcu na wyprawę motocyklową kaptur z materiału softshellowego, żeby zrobić mu przyjemność, że to coś nowego i jest dedykowane cięższym warunkom pogodowym. Po jego powrocie usłyszałam, żebym sama się przejechała w tym kapturze i może wtedy zrozumiem w czym rzecz. Przejechałam się i wyobraźcie sobie, że zrozumiałam. W sumie to samo co wcześniej próbował mi przekazać tata. Normalny kaptur, pomijając już fakt, że softshellowy okazał się porażką (za sztywny materiał), nie jest najwygodniejszą opcją dla motocyklisty. Po pierwsze, powiewa niczym spadochron, po drugie jest za gruby, żeby go wsadzić przy szyi pod kurtkę. Po trzecie i najważniejsze, jeśli nie mamy założonego dodatkowego szalika lub komina to niestety podczas jazdy pęd powietrza nam go zdmuchuje niemalże. 

Kaptur motocyklowy – jaki powinien być?

Wciąż jednak podobał mi się pomysł kaptura motocyklowego i fajnie ożywiał raczej jednolite stroje motocyklowe. Zrobiłam kolejny projekt, ale tym razem zastanowiłam się, jakie funkcje tak naprawdę ma spełniać taki kaptur motocyklowy. 

Uznałam że powinien: 

  • Chronić szyję przed zimnem i być wygodny.
  • Dać się upchnąć pod kurtkę przy szyi. Nie wiem jak u Was, ale ja nie mogę żadnej kurtki tak do końca zapiąć, wiecie, na tą ostatnią patkę przy szyi. Cały czas wydaje mi się wtedy, że kurtka mnie przydusza. Komin kaptura miał osłaniać ten fragment przy odpiętej patce i chronić przed obtarciem skóry.
  • Mieć możliwość mocnego ściągnięcia za troczki na tyle, żeby schować w niego kucyk lub warkocza – to taki patent dla długowłosych. Osobiście nie lubię nosić kominiarki, bo włosy gryzą mnie w kark i później mam oczywiście nieziemski kołtun, ale z drugiej strony powiewając na wietrze bardzo się niszczą i… też jest kołtun. Kaptur (kaptur damski i kaptur męski) ma ten problem rozwiązać. Zakładasz kask, włosy pakujesz w kaptur, ściągasz troczki i nic nie powiewa ani się nie łamie.
  • Chronić naszą godność po tym, jak zdejmujemy kask a tam… no właśnie, Ci, co mają dłuższe włosy wiedzą. Od kukuryku po przyklap stulecia, no czasem sam kołtun, albo wszystko na raz (widziałam na własne oczy, niestety najczęściej w lustrze). Oczywiście nie przewieje nam też spoconej głowy i unikniemy przeziębienia, gdy od razu założymy kaptur, ale co tam. Najważniejsze, że nikt nie zobaczy naszej dramatycznej fryzury :)
  • I najoczywistsza sprawa – jak pada deszcz, to po zdjęciu kasku nie zmoknie nam głowa. 

Po wyjaśnieniu samej sobie tych założeń, wzięłam się do szycia. I tak, po pierwszej próbie pojawił się, od razu trafiony w 100% (co rzadko się zdarza) kaptur cienias. W sumie cieniasem został, gdy okazało się, że noszę go praktycznie całe lato i motocykl to ułamek z jego zastosowań. Spełnił wszystkie punkty, jest mniejszy niż pierwszy, gruby kaptur i oczywiście cieńszy. Towarzyszył mi przy każdej jeździe motocyklem, no może tylko w upały sobie odpuszczałam. Kaptur motocyklowy per cienias został zaakceptowany przez obojga moich podróżujących na motocyklach rodziców. Ich kaptury przetrwały kilka wypraw, spodobały się także innym pasjonatom dwóch kółek na tyle, że jeden z warszawskich warsztatów zamówił partię logowanych kapturków do swojego sklepu. Marzą mi się kolejne kolorowe elementy motocyklowej garderoby, ale to już trochę grubsza sprawa, cięższe szycie i w swojej pracowni nie mam takich maszyn. Ale myślę i kombinuję dalej, będę rozwijać tą kategorię odzieży w moim sklepie. Może kiedyś ubrania na moto będą tak samo piękne i kolorowe co na narty i snowboard.